http://www.krzysztofrudowski.com/uploads/images/kris-poezja.jpg

W dobie
Pojazdów
O gumowych kołach
Pociąg
To archaiczne
Wozidło
Anny Kareniny

A ja
Z biletem w dłoni
Czekam
W kaflowym ogrodzie
Peronii
Czekam na smoka
Smakosza
Podróżnych
Różnych

I nadjeżdża
Zawsze męczący ciężarem
Wciąga
Wsysa
Umiejscawia
Usadza
I kołysze
Przez kilka godzin
Do snu
Płytkiego
Z idiotycznie rozdziawioną
Japą

A potem
Ratuję się
Na innym peronie
W innym mieście
Już nie wiem
Dlaczego
Zasnę potem
I wrócę
Ale już w przebraniu
Pod rękę
Z piękną kochanką Wrońskiego