http://www.krzysztofrudowski.com/uploads/images/kris-poezja.jpg

Nie w dumnej trzebnickiej bazylice
Przy grobie Świętej Jadwigi
Ale w kaplicy ciasnej
Miejskiego komunalnego cmentarza
Tuż obok trasy wybieranej przez zwaliste tiry
Które kosmicznym pędem
Przeczą idei zmartwychwstania

W trzydziestokilkustopniowym upale
Stali muzycy
Ostatni raz żegnając przyjaciela
Od nut
Jak od krzyża
Między nimi i ja
Z pożyczonym bukietem kwiatów
Na powrót znalazłem się w ojczyźnie Johna Coltrane'a
Po dwudziestu latach błąkania się
Oceanami ciszy

Przebudził się duch Nabuchodonozora
A wraz z nim
Harfy i trąbki
W pochodzie kroczącym dostojnie
W kierunku bramy Isztar

Zmartwychwstała rzymska buccina
Przy dźwięku której krzyżowano Chrystusa
Zagłuszając ostatnie słowa na krzyżu
A treść ich pozostawiając naszej wyobraźni

Ożyły średniowieczne busine w marmurowych dłoniach aniołów
Oznajmiając piekło i niebo
I złudzenie czyśćca

Zabrzmiało dumne es we wstępie do Parsifala
Przywołując dawnych bogów
Których zmierzch nigdy nie nastąpił

Załkała trąbka Milesa Davisa
Budząc z heroinowych snów
Napiętnowanych artystów

W trzydziestokilkustopniowym upale stali muzycy
Dłonie ich palił metal instrumentów
A zamiast łez padały krople potu


Paradny kapłan mówił o świętości muzyki
Jakby nam
Jej pokornym sługom
Chciał odpuścić wszystkie grzechy
Ale nie wiedział
Że muzyka to pakt z diabłem
A każdy z nas
Duszę sprzedał za trzydzieści kilka pięknych dźwięków

Kolejny tir przemknął
Budząc zmarłych z trzebnickiego cmentarza
Obudził i mnie
Z pożyczonym bukietem w dłoni
Na własnym pogrzebie
Którego końca nigdy nie zobaczę

Nikt dzisiaj nie wyśpiewał fałszywej nuty
A trąbka Tadeusza Nestorowicza
Zagrała czysty wysoki dźwięk
Który niczym pretensja do demiurga
Poszybował w niebo

W trzydziestokilkustopniowym upale
Samochody z wrocławskimi rejestracjami
Włączyły silniki
I jak przystało na maszyny artystów
Zestroiły się idealnie
Do koncertu dołączył kafar z pobliskiej budowy
Obcasy przechodniów
I samolot
Który pomylił powietrzny korytarz

Odys wrócił do swojej Kalipso
Ale tęsknota za śmiertelnością
Co noc nawiedza go w snach
Przesiąkniętych wonią kwiatów
Więdnących w trzydziestokilkustopniowym upale


(publikacja Odra" 11/2007)