Treścią sensacyjnego artykułu Françoisa Rosseta opublikowanego przed dwoma laty w "Zeszytach Literackich" były dociekania dotyczące wiernego odtworzenia oryginalnego tekstu powieści Jana Potockiego Rękopis znaleziony w Saragossie. Ich efektem stało się bezprecedensowe wydanie w języku francuskim (a zatem w języku oryginału) dwóch wersji tego utworu, opatrzonych datami: 1804 i 1810, w znacznym stopniu odbiegających nie tylko od znanej nam polskiej edycji (kunsztownie przełożonej i zrekonstruowanej przez Edmunda Chojeckiego), ale również w diametralny sposób różniących się między sobą. Ostateczna wersja utworu (1810) powstała dzięki odkryciu w poznańskich archiwach nieznanych dotąd rękopisów Jana Potockiego, pozwalających zrozumieć prawdziwą genezę i odtworzyć ostateczny kształt Rękopisu znalezionego w Saragossie. Co zatem z otoczką tajemnicy wokół tego wyjątkowego dzieła? François Rosset pisze: Być może niektórzy uznają, że zakotwiczenie w obszarze faktów spowoduje, iż ta nowa historia straci urok, związany właśnie z niepewnością i fantazją. Trudno. Czy rzeczywiście: trudno? Czy nie zapomnieliśmy przypadkiem, że mamy do czynienia z utworem literackim, a wyruszając wraz z bohaterem tej niezwykłej powieści w tajemniczy obszar Sierra Morena, wkraczamy jednocześnie w krainę wyobraźni? Jedyną krainę, gdzie wszystko jest możliwe. Krainę Rabelais'ego, Swedenborga, Mickiewicza, Bułhakowa, Borgesa i... Potockiego. W tym samym Poznaniu, gdzie odnaleziono nieznane karty rękopisów sprzed dwustu lat, znalazło się wydawnictwo, które podjęło się publikacji (dorównującej objętością pierwowzorowi) Rękopisu zapodzianego w Saragossie, swoistej - rozgrywającej się współcześnie, acz sięgającej do przedziwnej historii z połowy XVIII wieku - kontynuacji dzieła Jana Potockiego.


CZYTAJ recenzje w:


ZAPRASZAMY - FRANCUSKI WYKŁAD NA TEMAT "Rękopisu..."